GRANITUR

GRANITUR


Więc chodzę wściekły!


Kapie kropla, lana woda kapie w dół

I w mojej głowie drąży krater

Na czoło kapie, powolutku gryzie mózg

Że nic nie może szary obywatel

Więc chodzę wściekły, po ulicach snuję się jak kurz

W plecaku cegłę mam, w kieszeni się otwiera nóż

Nerkowy kamień spada z serca i zaciska pięść

A w nosie mam to, co mam gdzieś

Na „w razie czego" serce też potrafi bić

Porozumienia z ręką nić

A cięty język sam wyrywa się z rozwartej gęby

Uzbrojony jestem aż po zęby



Więc chodzę wściekły, po ulicach snuję się jak kurz

W plecaku cegłę mam, w kieszeni się otwiera nóż



Kikutem nogi wolno kopię dołek w ziemi

Spogląda na to z boku głowa

Próbując zracjonalizować fakt, że

Tak działa mina przeciwosobowa

Taki suvenir zostawiło wczoraj tu

Trzech w garniturach osobników

Tak to się kończy, gdy się nie uważa

Na to, co leży na chodniku

Wieczorem, kiedy na ulicy nie ma biur

I ani słychu, ani widu

Można odpocząć od biurokratycznych czarnych dziur

I od komórek sanepidu


Tekst pochodzi ze strony Behavior.pl



Archiwalne komentarze:

Świetny kawałek! Oby takich więcej.