Chyba lubimy powroty... jakiś sentyment ciągnie nas do miejsc, które już znamy. We wrześniu definitywnie kończymy wakacje i wracamy do koncertowania. Co zabawne tak koncert 11.09 w Raciborzu, jak i 02.10 we Wrocławiu zagramy w miejscach, w których dane już nam było koncertować w ciągu ostatniego roku. Oba kluby (Dybcówkę i Liverpool) wspominamy bardzo dobrze i wracamy tam z chęcią. Właścicielom tych przybytków Behavior też chyba przypadł do gustu, skoro znów otrzymaliśmy zaproszenie.
Pod względem miejsc koncertowania Behavior jest raczej konserwatywny. Taki troszkę inżynier Mamoń, któremu podobają się przede wszystkim te sceny, na których już grał.
Na samym początku naszej działalności związaliśmy się z nieistniejącym już wrocławskim klubem Samo Życie. Wracaliśmy tam kilkukrotnie, ostatni raz niestety już na stypę po zamkniętym lokalu. Przypadł nam też do gustu Głogów, gdzie daliśmy już dwa koncerty (dla bardzo fajnej publiki) i myślimy o kolejnym.
Po zamknięciu Samego Życia przez jakiś czas skakaliśmy "z kwiatka na kwiatek", by związać się na dłuższą chwilę z klubem Alive we Wrocławiu. W międzyczasie trzykrotnie koncertowaliśmy na Slot Art Festival'u w Lubiążu. Ostatni raz na tegorocznej edycji... i niekoniecznie był to nasz ostatni koncert w tym miejscu. Podobnie było z festiwalem Wrock (klub Łykend, Wrocław), chociaż na razie nic nam nie wiadomo o tym, byśmy mieli tam wystąpić.
W ostatnim czasie zagraliśmy koncerty w Raciborskiej Dybcówce i Wrocławskim Liverpoolu. We wrześniu i październiku znów wracamy w te miejsca. Atmosfera jest tak dobra, że i tym razem niewykluczone, że z tymi klubami poflirtujemy nieco bardziej regularnie.
Być może jest tak, że istnieją po prostu fajne miejsca i fajni ludzie, dla których warto zagrać ponownie. A może jest tak, że to my jesteśmy już w takim wieku (i jako zespół i każdy z muzyków), że lubimy pewne stałe rzeczy w życiu. A może tego się po prostu nie da wytłumaczyć... ale wracamy do pewnych miejsc z sentymentem.